W połowie czerwca wybraliśmy się w jednodniowa podróż do Krakowa. Mieliśmy do przejechania 150 km i musieliśmy zdążyć na pociąg powrotny. Założyliśmy pewien zapas czasowy na ewentualne awarie czy nieprzewidziane wydarzenia. Bufor czasowy bardzo się przyda. Już w okolicy Bierunie mieliśmy przymusowy 8 km objazd z powodu odbywającego się na naszej trasie zawodów triathlonowych. Ledwo zdążyliśmy znaleźć objazd i wrócić na trasę, a tu droga rozkopana. Jechaliśmy w niedzielę więc postanowiliśmy się przebić przez rozkopy, ale dalej okazało się, że jest zupełnie nieprzejezdny przejazd kolejowy i znowu musieliśmy kombinować z objazdem. Po dojechaniu do Oświęcimia i wjeździe na Wiślańską Trasę Rowerową już bez przeszkód mogliśmy dojechać do Krakowa, choć z racji niedzieli w okolicach Oświęcimia i Krakowa było bardzo dużo rowerzystów na trasie. W samym Krakowie okazało się, że nie tak łatwo dostać się na peron z rowerem. Jakbyśmy jechali na styk lub z niewielkim zapasem czasowym to nie zdążylibyśmy na pociąg powrotny.

FEBYS Stowarzyszenie Sportowo-Edukacyjne

