Nadszedł najważniejszy start w sezonie i powrót do Wisły po kilku latach przerwy na Mistrzostwa Polski w Maratonie MTB. To drugie nasze mistrzostwa w Wiśle choć trasa zgoła odmienna i zdecydowanie trudniejsza. Kilkanaście stromych, sztywnych podjazdów i 3000m przewyższenia na 75 km górskiej trasy robi wrażenie. Najbardziej nastawiony na walkę był Mirek. To jego 11 start w Wiśle, więc okolice zna bardzo dobrze. Niestety problemy zaczęły się już podczas dojazdu na start. Do Wisły dotarł 15 min przed startem, a jeszcze trzeba się przebrać, przygotować rower i wypadałoby zrobić solidną rozgrzewkę, ale kiedy? Na kilka minut przed startem okazało się, że przedni amortyzator się zapadł i ma tylko 2 cm skoku. Na naprawy nie było już czasu i Mirek postanowił startować de facto bez sprawnego amortyzatora, no ale w swojej długoletniej karierze wiele górskich maratonów zaliczył bez amortyzatora, więc istniała spora szansa, że uda mu się dojechać do mety nawet w tak wymagającym wyścigu. Do mety dojechał choć czas nie był rewelacyjny, gdyż musiał jednak dużo wolniej pokonywać najeżone kamieniami i korzeniami zjazdy. Krzysie i Dominik na krótszych dystansach też stanęli na wysokości zadania i sprawnie pokonali trasę.
FEBYS Stowarzyszenie Sportowo-Edukacyjne





